Wyprawa na Islandię była jedną z najbardziej niesamowitych w moim życiu. Wyjątkowo piękny, ale też ze względu na swoją pogodę niegościnny kraj, jak żaden inny do tej pory zrobił na mnie piorunujące wrażenie. Zorze polarne, wodospady, lodowce, wulkany, góry, gejzery, jeziora,  ocean. Nieskażona ludzką ręką natura na wyciągnięcie ręki. Nam w tych wyjątkowo pięknych, ale też bardzo trudnych i nieprzewidywalnych okolicznościach przyrody przyszło robić sesje zdjęciowe dla blueiceberg.pl – internetowego sklepu z wysokiej jakości islandzką odzieżą. Dzisiaj możemy wspólnie ocenić efekty.

W tak trudnych warunkach ani mi, ani fotografowi nie przyszło robić zdjęć fashion. Pogoda przez dłuższą część wyjazdu mocno dawała się we znaki. Wiatr był tak silny, że wyginał nam wycieraczki w samochodzie, można też było momentami próbować kłaść się na wietrze, wówczas jego siła podrywała ludzkie ciało. To niby nic takiego. Czego można się spodziewać po jednym z najbardziej dzikich krajów na świecie w listopadzie? Norma. Wiedzieliśmy gdzie się ładujemy! Ze względu na to wspólnie zdecydowaliśmy się wykroczyć ponad konwencję typowo blogowych, lookbookowych zdjęć fashion. Układanie fryzury, kontrolowanie stylizacji, ubioru, mimiki, gestów etc. nie miało większego sensu. Z chwilą otwarcia drzwi od samochodu wyręczała nas w tym wszystkim pogoda. Skoro tak, postanowiliśmy to wykorzystać i jak najlepiej pokazać.

Za scenerię sesji zdjęciowych wybraliśmy najpiękniejsze miejsca południowej Islandii – Park Narodowy Skaftafell, wpadający do jeziora jęzor lodowca Jokulsarlon (to właśnie tutaj kręcono sceny do jednego z filmów o Jamesie Bondzie „Śmierć nadejdzie jutro”, a także Tomb Raider), plażę Reynisfjarę, wodospady Sejlandafoss i Skogarfoss, oraz tereny działającej, odkrywkowej kopalni nieznanego nam kruszcu. Do sesji pod wodospadami podchodziliśmy trzykrotnie. Dlaczego? Dla porównania. Standardowa sesja blogowa trwa do trzech godzin. Wykonuje się podczas niej do tysiąca zdjęć. W wypadku gdy na zewnątrz panują ekstremalne warunki pogodowe, stoimy pod wodospadem, gdy leje deszcz, a temperatura jest bliska zera na zrobienie kilku dobrych zdjęć mamy maksymalnie 10 minut, komunikacja z fotografem ograniczona jest do minimum, nie ma mowy o lustrze, wyciągnięciu smartfona etc. Niemniej to były najwspanialsze sesje zdjęciowe w historii bloga. Bawiłem się przy nich jak przy żadnych innych! Dziękuję za taką możliwość Ani z blueiceberg.pl, oraz fotografowi, Michałowi Śliwińskiemu, który niejednokrotnie poświęcał siebie i swój sprzęt, aby wykonać jak najlepsze zdjęcia. Praca z Wami to czysta przyjemność!

Wodospady Sejlandafoss i Skogarfoss

Reynisfjara i wrak Dakoty

Skaftafell i Jokulsarlon

#JakubRoskoszTravels

Projekt #JakubRoskoszTravels nabiera rozpędu.To dopiero początek naszej blogowej wyprawy po Islandii. Już niebawem wpis z efektami głównych sesji zdjęciowych, oraz tekst o samej krainie lodu. Specjalnie dla niego powstała nowa zakładka na blogu – podróże, w których będę Wam przybliżał inne równie wspaniałe miejsca

fot. Michał Śliwiński, ITSfoto.pl
Zobacz także: