Dla wyjaśnienia. To nie będzie tekst o koszykówce, których w życiu napisałem setki, pracując kilka lat dla redakcji koszykarskich. To nie będzie też tekst o talentach i ocenie wyborów zawodników w Drafcie NBA 2016 przez najlepsze kluby na świecie. Nie nazywam się przecież Rafał Juć. Dzisiaj jak wskazuje tytuł trochę więcej o ubiorze młodych koszykarzy na prawdopodobnie najważniejszej gali w ich życiu. To po niej zawodnicy podpisują milionowe kontrakty. Stają się gwiazdami, a ich profile w mediach społecznościowych zaczynają śledzić miliony osób. Jak wypadły przyszłe gwiazdy basketu na czerwonym dywanie? W mojej ocenie marnie. Zobaczcie sami.

Czym jest draft?

Zanim o ubiorze- krótko wyjaśnię. Na koniec każdego sezonu NBA ma miejsce loteria wśród wszystkich klubów ligi. Na 1000 piłeczek do puli aż 250 wrzucanych jest z nazwą najsłabszej drużyny. Aktualny mistrz NBA tych piłeczek ma najmniej. Najsłabsza drużyna ma więc największe szanse zostać wylosowaną z numerem pierwszym. Po losowaniu drużyn wybiera się 60 zawodników. Po dwóch do każdej z drużyn. Wyboru dokonuje się z młodych zawodników, którzy postanowili do draftu się zgłosić i zostali do niego dopuszczeni. W taki sposób wyrównuje się szanse w zawodowej lidze. Bowiem do teoretycznie najsłabszej ekipy (ta, która wylosowała numer 1) trafia teoretycznie najlepszy zawodnik. To tak do ligi w 1984 roku dopiero z numerem trzecim(!) trafił Michael Jordan, w 2003 roku z numerem pierwszym LeBron James itd. Najlepsi koszykarze na świecie do NBA niemal w 100% trafiali z draftu.

Nie ma więc się co dziwić, że to największym marzeniem młodego koszykarza jest chwila w której komisarz najlepszej koszykarskiej ligi na świecie wyczytuje imię i nazwisko, oraz nazwę klubu który dokonała wyboru. Leją się łzy. Absolutnie piękny, wzruszający moment, w towarzystwie rodzin, dziewczyn, na oczach całego świata. Wielu koszykarzy po latach draft wspomina jako najwspanialszy moment w życiu na równi z oświadczynami, narodzinami dziecka, czy nawet późniejszym zdobyciem mistrzostwa. Nie ma się co dziwić. Bardzo często zawodnicy przystępujący do draftu to młode chłopaki bez większych perspektyw, z patologicznych rodzin, mieszkający w dzielnicach, do których nie zapuszcza się policja. Koszykówka jest jedyną szansą i nadzieją na lepszy byt, a noc draftu, nocą po której z biednego chłopaka większość z 60 zawodników w jednej chwili zostaje milionerami.

Ubiór podczas NBA Draft 2016

Często jednak zanim zawodnicy usłyszą swoje imię i nazwisko, i udowodnią swoją wysoką lokatę na boisku już cały świat zdąży zakpić z ich ubioru. Każdy koszykarz chce wyglądać wyjątkowo, za wszelką cenę zwrócić na siebie uwagę. Mało kto, nawet jeśli zna, to myśli o kanonach, zasadach, klasycznej męskiej elegancji. I wbrew pozorom to właśnie najprostszy, klasyczny ubiór zgodny z kanonami byłby tym, który najbardziej by się podczas draftu wyróżnił. Sprawdźcie tylko jak wyglądają koszykarze, a jak dobrze można wyglądać w stroju wieczorowym tutaj i to w stosunkowo bardzo niskim budżecie. Różnica jest ogromna, nie tylko jeśli weźmiemy pod uwagę fasony, tkaniny i kroje, ale przede wszystkim dopasowanie do sylwetki. Na drafcie ciężko znaleźć zawodnika, którego rękaw marynarki jest odpowiedniej długości, spodnie nie są za długie, a marynarka leży dobrze w talii i ramionach. Zwróćcie uwagę na detale. I porównajcie.

Zazwyczaj niemal każdy draft wygląda jak bal przebierańców, i to taki na którym główni bohaterowie się źle bawią, bo są przebrani za postacie, których nie lubią. Nie oszukujmy się, gdyby nie dress code, który narzuca liga podczas tej uroczystości to większość z zawodników przyszłaby w dresach, Jordanach na nogach i ze słuchawkami w uszach. Wielu koszykarzy kupuje wtedy pierwszy garnitur, a w kolejkach ustawiają się marki i ogromne modowe koncerny, żeby móc ubrać najlepszych zawodników każdej loterii. Wszystko dzieje się bardzo szybko. Marni styliści, brak jakiegokolwiek wyczucia stylu, próbowanie przy potężnej koszykarskiej sylwetce zmieścić się w produkt z wieszaka itd. To wszystko składa się na naprawdę niskich lotów modowe widowisko. Na 30 czołowych sylwetek jedynie drużynowy kolega Przemka Karnowskiego z Gonzagi, syn koszykarskiej legendy Arvydas Sabonis ubrał się na dobrym poziomie zakładając czarny dwurzędowy smoking i wiążąc muchę. Reszta? Ja pozostawiam bez komentarza, ale Wy to możecie zrobić poniżej. Który zawodnik wyglądał najlepiej?

Chyba zgodzicie się ze mną, że pierwszą rzeczą, którą powinien zrobić zawodnik po podpisaniu milionowego kontraktu powinno być zatrudnienie stylisty? Droga w budowaniu własnego stylu jest długa i kręta i choć większość tragicznie ginie już na samym starcie, spektakularnie rozbijając się na pierwszym drzewie, tak przykład LeBrona Jamesa pokazuje, że przy całym sztabie specjalistów ds wizerunku i stylistów można z takiego wypadku wyjść całym, i z najgorzej ubranego zawodnika draftu 2003 zostać… ikoną stylu, twarzą kultowej marki Audemars Piguet i jednym z najlepiej ubranych mężczyzn wg magazynu GQ!

 

fot. si.com, nba.com, esquire.com
Zobacz także: