Do Peru zostałem zaproszony dość niespodziewanie – na targi Peru Moda, jedynie dzień przed wylotem! To były najbardziej szalone i spontaniczne wakacje w moim życiu, a że zawsze marzyłem o tym, aby zobaczyć Peru, nie wahałem się ani chwili. Same targi okazały się mało interesujące, niemal bez jakiegokolwiek akcentu mody męskiej, więc spędziłem na nich jedynie kilka godzin, a resztę poświęciłem na zwiedzanie i poznawanie tego niesamowitego kraju. Ten wpis miał być więc podsumowaniem targów, prezentacją inspiracji, ale, że podsumowanie idealnie mieści się na jednym zdjęciu poniżej (z taczką), postanowiłem napisać wpis o 5 rzeczach dla których warto wybrać się do Peru. Bo naprawdę warto.

Krajobrazy

Wysokie góry (Andy), lodowce (Pastoruri), dżungla (Amazonka), pustynie (Atacama), niesamowite Oazy (Huacachina) szerokie plaże, ocean, jeziora (Titicaca, Lake 69), piękne miasta (Cusco, Arequipa) niesamowite ruiny starożytnych miast kultury inkaskiej (Machu Picchu). W Peru znajdziemy wszystko to na co mamy ochotę. Niemal wszystkie możliwe wymarzone krajobrazy w jednym kraju. Dopóki nie zostałem poinformowany, że wybieram się do Peru, nie sądziłem, że jest to tak niesamowicie piękny kraj. Jak pewnie większość z Was kojarzyłem jedynie Machu Picchu (którego nie zobaczyłem, na wycieczkę tylko do tego miejsca musiałbym poświęcić z Limy min. 4 dni). Problemem są duże odległości, i czas w którym chcielibyśmy to wszystko zobaczyć. Bo np. z takiej pustyni do dżungli mamy ok. 2500 km, w kraju, w którym autostradą nazywana jest stara jednopasmowa droga asfaltowa, która z powodu wypadku, czy awarii potrafi być zablokowana dobre kilka dni, taka odległość jest często nie do pokonania w miarę sprawnie i szybko. Transport między krajowy samolotów raczkuje i jest możliwy jedynie między kilkoma miastami. Często zdarza się, że samolot nie może wylądować z powodu np. silnych wiatrów. Wszystko to sprawia, że wakacje w Peru albo trzeba podzielić na kilka osobnych wypadów, albo przeznaczyć na nie min. 2 miesiące. Wiele zabytków, pięknych miejsc jest naprawdę trudno dostępnych, i żeby je zobaczyć trzeba nie tylko przebyć kilkaset, czy nawet więcej kilometrów autobusem, busem, samochodem, ale również po morderczej podróży przygotować się na nawet kilkudniową wędrówkę, w miejsca, gdzie jesteśmy zdani tylko na siebie, i mamy tylko to co zapakowaliśmy do plecaka. Oczywiście nie odkryję Ameryki, informując, że zasięg i jakakolwiek łączność z cywilizacją możliwa jest jedynie w większych miastach.

Alpaka

Jedyny modowy akcent w tym zestawieniu. Moda męska w Peru raczkuje, żeby nie napisać – nie istnieje, ale kraj ten słynie na całym świecie z alpak, a te z wełny. Zwierzęta te przypominające Lamę, żyją w Andach (Peru, Chile, Boliwia), i określane są często jako skarb Inków. Stara legenda Inków zajmujących się hodowlą alpak mówi, że zwierzęta te zostały pożyczone ludziom na szczycie gór w Peru pod warunkiem, że będą oni o zwierzęta wyjątkowo dbać i szanować. Przez to, że alpaki żyją w skrajnie trudnych warunkach na wysokości ponad 4500 m.n.p.m. gdzie temperatura waha się od -30 do +30 stopni Celsjusza (w zależności od pory roku), posiadają jedną z najdelikatniejszych i najbardziej pożądanych wełen na świecie. Wełna z alpaki jest bardzo delikatna, lekka i miękka, a jednocześnie bardzo wytrzymała, elastyczna i sprężysta. Dodatkowym atutem jest fakt, że wełna nie posiada żadnych alergenów, a do jej obróbki nie używa się chemikaliów, również bardzo rzadko używa się barwników do jej koloryzowania. Alpaka występuje naturalnie w 20 kolorach, o łącznej ilości ponad 300 odcieni. Ewentualne dodanie chemikaliów sprawia, że wełna traci swoje wyjątkowe, naturalne właściwości.
Tkaniny z alpaki uznawane są za luksusowe, nawet w czasach Inków ubrania z tej wełny nosiła jedynie arystokracja. W Europie ceny alpaki są bardzo wysokie, zaś w Peru dla Europejczyka towar jest w zasięgu ręki. Za szalik z baby alpaki (jeszcze delikatniejszej wełny wyczesywanej z alpaki nie starszej niż rok), trzeba zapłacić w przeliczeniu ok. 200 złotych.

 

Kobiety

Nie byłem jeszcze nigdy w kraju, w którym na ulicach widzi się tak dużo pięknych kobiet (rzecz jasna poza Polską). Oczywiście wszystko zależy od regionu, w który się wybierzemy, w dżungli, czy w wysokich górach spotkamy jedynie Indian, czy potomków Inków, ale np. w stolicy – Limie, jest duża mieszanka kulturowa rasy białej i Indian, czy Azjatów, owocuje to naprawdę wieloma niezwykle pięknymi kobietami, o niespotykanej urodzie.

Kuchnia

Peru to nie tylko piękne kobiety i krajobrazy, ale również wspaniała, bogata i urozmaicona kuchnia. Na talerzu dostajemy cały charakter Peru. Podobnie jak krajobrazy, klimat i kultura kuchnia również jest bardzo urozmaicona ze względu na dany region. Nad oceanem w Limie zjemy pyszne i świeże owoce morza, czy ryby, z charakterystycznym dla tego regionu daniem – Caviche, czyli surową rybę marynowaną w soku z limonek, ze słodkimi ziemniakami, oraz grubą kukurydzą. Brzmi co najmniej dziwne, ale jest naprawdę pyszne. Nad morzem możemy też zjeść dużego morskiego… żółwia. Będąc w Peru warto również spróbować wielu odmian ziemniaków, naturalnie występuje tutaj aż 80 ich odmian, czy kurczaków, które trafiły tutaj dopiero wraz z Hiszpanami. Są one hodowane bez użycia pasz i hormonów, są przez to mniejszych rozmiarów, mięso jest smaczniejsze i zdrowsze. Im dalej w głąb Peru, tym częściej w menu restauracji możemy znaleźć coraz to dziwniejsze dla nas dania. Inny specjał peruwiańskiej kuchni, to pieczone na patelni świnki morskie. Im wyżej w górach tym kuchnia jest bardziej syta, gęsta i ostra. W Andach zjemy pyszne gęste zupy z wołowiną, czy steki z lam, a nawet alpak. W dżungli zaś możemy zostać poczęstowani zupą z małpy, czy żółwia. Z alkoholi pije się tutaj Pisco (wódkę z winogron), którą podaje się z różnymi owocami (Pisco sour), wychodzą z tego naprawdę pyszne drinki. Coś co może wprawić nas w nie lada osłupienie to powszechna i często serwowana, (szczególnie w wysokich górach) herbata z liści… koki, która doskonale działa zapobiegawczo na chorobę wysokogórską. Spożywanie jej jest oczywiście w pełni legalne. Ja niestety dowiedziałem się o jej cudownych właściwościach dopiero w szpitalu, do którego trafiłem zatruwając się jednym z mniej znanych mi gatunków surowej ryby. Należy bardzo uważać co i gdzie jemy, gdyż flora bakteryjna jest zupełnie inna, od tej z którą mamy do czynienia w Europie. Ja zawsze byłem tym mądrym, któremu nic się nie działo, a ostatni dzień pobytu spędziłem pod kroplówką w szpitalu (pierwsza w życiu kroplówka), warto więc chociażby z tego powodu wykupić pełne ubezpieczenie zdrowotne i naprawdę uważać na spożywane jedzenie.

Spokój i cisza

Tak zapamiętam Peru. O ile w samej Limie jest bardzo niebezpiecznie, głośno, rasizm jest na porządku dziennym, występują ogromne kontrasty (niemal nie ma klasy średniej) a większość rodzin żyje w opłakanych warunkach, w swojego rodzaju gettach rodem z Rio, tak już kilka kilometrów za stolicą ma się wrażenie, że czas płynie wolniej, a w niektórych miejscach zatrzymał się kilka tysięcy lat temu. Gdyż w Peru spotkamy wiele plemion żyjących w sposób taki sam jak ich dawni praprzodkowie. W większości miejsc nie ma zasięgu, jakiejkolwiek łączności z cywilizacją, ludzie są bardzo mili, serdeczni, największe atrakcje turystyczne nie są tak mocno oblegane, a na wielu szlakach turystycznych przez kilka godzin możemy nikogo nie spotkać. Obrazki niemal niemożliwe do doświadczenia w Europie. Cała atmosfera sprzyja wyciszeniu, odpoczynkowi i spojrzeniu na wszystkie swoje problemy z nieco innej perspektywy. Często zaczynamy sobie w takich warunkach zdawać sprawę, że nasze problemy tak naprawdę nimi nie są, doceniamy to co mamy, nabieramy dystansu i pokory.

Peru to naprawdę niesamowity kraj, który po prostu trzeba zobaczyć!

Zobacz także: