KATEGORIA
podroze
DATA WPISU
06/11/2019
MIEJSCE
Miami, USA
  • KATEGORIA
    podroze
  • DATA WPISU
    06/11/2019
  • MIEJSCE
    Miami, USA

Płynąłem Symphony Of The Seas. Ile kosztuje rejs największym statkiem na świecie? Czy warto? 

361 metrów długości, czyli niemal tyle co Empire State Building, 18 pięter wysokości, może pomieścić 6700 pasażerów i 2200 członków załogi, aż 5-cio krotnie większy od Titanica. Koszt budowy pochłonął ponad 5 miliardów złotych. Do momentu, aż nie zobaczymy go...

361 metrów długości, czyli niemal tyle co Empire State Building, 18 pięter wysokości, może pomieścić 6700 pasażerów i 2200 członków załogi, aż 5-cio krotnie większy od Titanica. Koszt budowy pochłonął ponad 5 miliardów złotych. Do momentu, aż nie zobaczymy go na żywo trudno sobie wyobrazić jak ogromny jest największy statek pasażerski na świecie. Niemal każdy inny cruise ship wygląda przy nim jak holownik. Stojąc pod nim nie jesteśmy w stanie objąć go wzrokiem. Witajcie na pokładzie Symphony Of The Seas największego, luksusowego wycieczkowca świata!

Na niezwykłym pokładzie. Znajdziecie na nim m.in. 4 baseny, 10 jacuzzi, teatr, kino 3D, amfiteatr, aquapark, kilkanaście restauracji, boisko do kosza, dwie sztuczne fale dla serferów, minigolf, kasyno, bieżnię do biegania wokół statku, kolejkę tyrolską, ogromną siłownię, spa, centrum odnowy biologicznej, bar, w którym drinka zrobi Ci robot, a nawet luksusowe butiki takich marek jak Bulgari, Cartier, Breitling czy Hublot. Na pokładzie możesz też kupić sobie używanego Rolexa, czy limitowane alkohole najlepszych marek na świecie. Wszystko to brzmi absurdalnie, a i tak pewnie o czymś zapomniałem.

Miałem tę przyjemność i wypłynąłem z portu w Miami w 8 – dniowy rejs po morzu karaibskim największym statkiem pasażerskim na świecie. Jak było? Ile kosztowało? Czy bujało? I przede wszystkim – czy było warto? Zapnijcie pasy. Zapraszam do lektury.

Rejsy z Miami po morzu karaibskim

Zacznijmy od tego, że jeśli decydujecie się w pierwszy rejs tego typu z pewnością morze karaibskie będzie najlepszym miejscem na świecie, a Miami najlepszym portem. Dlaczego? Morze karaibskie jest niezwykle piękne, w sezonie bardzo spokojne (z niewielkimi falami), i to właśnie z Miami wypływa najwięcej tego typu statków na świecie, dzięki czemu oferta jest niezwykle bogata i możemy niemal idealnie wybrać rejs, który w 100% spełni nasze oczekiwania. No i przede wszystkim trasa rejsu może być bardzo ciekawa (wystarczy sprawdzić sobie listę wysp morza karaibskiego), w dodatku zawsze jest gwarantowana świetna pogoda. No i to genialny powód, aby odwiedzić Miami. Tym bardziej, że teraz z Warszawy do Miami możemy wygodnie polecieć bezpośrednio, bez przesiadek, gdyż LOT uruchomił nową trasę połączeń, tutaj możecie sprawdzić terminy lotów i ceny biletów do Miami.

Skąd wypływa Symphony Of The Seas?

Największy pasażerski statek świata wypływa z… największego pasażerskiego portu na świecie – z Miami. Choć zarejestrowany jest na Bahamach jego portem macierzystym jest Port of Miami. Na czas pisania tego tekstu Symphony Of The Seas wypływa tylko w rejsy po morzu karaibskim. Aktualne dostępne rejsy, daty, czas trwania znajdziecie klikając w aktualny terminarz Symphony Of The Seas. Najkrótszy rejs trwa 3 dni, a najdłuższy aktualnie dostępny w ofercie – 14 dni. My zdecydowaliśmy się na 8 – dniowy rejs, podczas którego mieliśmy odwiedzić Saint Marteen, Portoryko i Haiti, jednak spotkała nas przykra niespodzianka w postaci złych warunków pogodowych na wyspie Portortyko i kapitan był zmuszony całkowicie zmienić trasę rejsu na – Haiti, Meksyk, Bahamy. Jednak nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Dzięki temu mieliśmy wzorową pogodę na wszystkich wyspach, a statek bez najmniejszych problemów docierał do każdego portu, podczas gdy na Portoryko były powodzie spowodowane silnymi burzami i wyspa była kompletnie sparaliżowana.

Wschody i zachody słońca podziwiane z 16 piętra największego 🚢 na świecie zapamiętam do końca życia! Tutaj zachód u wybrzeży Kuby 🏝Taka ciekawostka – wszystkie silniki tego giganta generują ponad 100 tysięcy koni mocy 😳🔥 ► www.jakubroskosz.com

Opublikowany przez Jakub Roskosz Niedziela, 29 września 2019

Symphony Of The Seas – ceny, opinie

Najczęściej zadawane pytanie podczas mojej relacji z rejsu, którą prowadziłem na Instagramie dotyczyło ceny takiej przyjemności. Jak możecie się domyślić cena zależna jest od mnóstwa czynników. Przede wszystkim terminu. w sezonie, czy podczas sylwestra i świąt ten sam rejs jest nawet trzykrotnie droższy. Jeśli więc marzycie o takim rejsie sprawdźcie różne daty, możecie się pozytywnie zaskoczyć lub rozczarować. Warto też poczytać opinie na temat Symphony Of The Seas. Ja mam nadzieję w tym tekście wyjaśnię Wam dlaczego jest tak wiele kompletnie różnych opinii na temat tego typu rejsów.

Ceny uzależnione są również od czasu trwania rejsu i całego mnóstwa opcji dodatkowych, dlatego odpowiedź na to pytanie wcale nie jest taka prosta. Aby nieco zobrazować koszt takiego rejsu śmiało możemy porównać do małego city break w dowolnym europejskim mieście. Można spać w hotelu za 10 tys. euro/doba, a można w hostelu przy autostradzie za 20 euro. Można jeździć z szoferem, a można Uberem. Podobnie na Symphony Of The Seas. Gdy bookowałem 8-dniowy rejs ceny zaczynały się od 1050 dolarów za osobę (malutka kajuta bez okien), a kończyły na 12 000 dolarów za osobę (apartament 260 metrów ze wszystkimi dodatkami w cenie).

ZOBACZ TAKŻE: LEXUS LY 650 – LUKSUSOWY JACHT JAK SPORTOWE COUPE

Czy warto zatem bookować Symphony Of The Seas dysponując budżetem bliższym tych dolnych granic? Odpowiedź brzmi: nie. Po pierwsze – za 850 dolarów możecie popłynąć nieco starszym, mniejszym, a równie fajnym statkiem ciesząc się np. większą kajutą z widokiem na morze, lub mając dokupiony jakiś dodatkowy pakiet. Nie oszukujmy się, za to „naj” – największy, najdroższy, najwspanialszy na Symphony też się płaci – najwięcej.

Po drugie – na statkach tego typu bywa tłoczno, głośno i momentami dobrze jest odpocząć w cichym i ustronnym miejscu, aby móc cieszyć się w spokoju pięknym widokiem. Umówmy się, mikro kajuta bez okien takim miejscem nie będzie, ale balkon z widokiem na morze już tak. I przyznam szczerze dokupienie większej kajuty z dużym balkonem było najlepszym wydatkiem podczas tego rejsu, choć nie małym. Za taką przyjemność dopłaciliśmy dodatkowe 1200 dolarów. Po trzecie nie wykorzystacie większości „potencjału” takiego statku. Szczerze polecam kalkulowanie odłożyć na bok i przeznaczyć budżet z dużą górką. Dla świętego spokoju. ;)

Co zatem mamy w cenie na rejsu?

W cenie rejsu wliczone mamy jedzenie w większości restauracji i wszystkie atrakcje. Za co musimy dopłacić? W skrócie – za całą resztę. Np. bevarege package, w którego skład wchodzą wszelkiego rodzaju napoje, mineralna woda butelkowana, bezalkoholowe drinki to koszt 30 dolarów za osobę/dzień. Za dodatkowy pakiet restauracyjny również możemy dokupić – blisko 150 dolarów za osobę/dzień. Co się kryje pod dodatkowym pakietem restauracyjnym? Możemy stołować się w najlepszych restauracjach na statku tj. Izumi Sushi, Chops Grille (rewelacyjne steki), Hooked Seafood, 150 restaurant, czy prawdziwej włoskiej restauracji. Tutaj trzeba podkreślić, że podstawowy pakiet stoi na naprawdę bardzo wysokim poziomie. Jednak jak wszystko co wliczone w cenę ma spory minus – w godzinach serwowania posiłków w restauracjach jest bardzo tłoczno i głośno, podczas, gdy restauracje dodatkowo płatne świecą pustkami. Wybór należy do Was. Ciekawą opcją jest dokupienie pakietu np. 3 posiłków w dowolnych wspomnianych wyżej restauracjach, które nie są w standardzie. Taki voucher kosztuje w granicach 200 dolarów za osobę – w zależności od momentu w którym go kupimy. Pakiet alkoholowy to wydatek 75 dolarów za osobę / dzień. Drogo, owszem, jednak to ma też swoje plusy – mało osób na statku jest pijanych. Panuje spokój i bardzo miła, kulturalna atmosfera. Jakby ten pakiet kosztował 20 dolarów… no właśnie.

Wyżywienie na Symphony Of The Seas

Wracając do jedzenia- przyznam szczerze spodziewałem się dużo gorszego wyżywienia na Symphony Of The Seas. Śniadania serwowane są w blisko pięciu restauracjach, to od nas zależy do której się udamy (jednak menu jest niemal identyczne w każdej z nich). Co najważniejsze zawsze możemy zamówić świeże jajka w dowolnej postaci, co dla mnie podczas śniadań zawsze jest wystarczające. Warto jednak też podkreślić, że bufet jest tak bogaty, że każdy nawet z restrykcyjną dietą znajdzie coś dla siebie. Lunche serwowane są w tych samych restauracjach w podobnej formie. Nam przez 8 dni to jedzenie się nie znudziło, codziennie jedliśmy coś innego i codziennie było wystarczająco dobrze, a co najważniejsze świeżo. Oczywiście można się przyczepić, że menu ustawione jest typowo pod amerykanów (hot-dogi, hamburgery, mnóstwo przetworzonego mięsa na każdym kroku), jednak świeża ryba i owoce morza też się znajdą. Najlepsze jednak są kolacje, tylko na nich obowiązuje dres-code (były dni z formal wear) – my mieliśmy dokupioną opcję „My Time Dining”, dzięki czemu sami wybieraliśmy spośród dostępnych godzin (od 17 do 21). Jak się okazało opcję wykupiło więcej osób, niż nie i tak o to kolejka do restauracji dla osób z rezerwacjami niemal zawsze była dłuższa od tej co rezerwacji nie miało. Jednak jedliśmy o zaplanowanej przez nas godzinie, a nie losowo wybranej i narzuconej przez obsługę. Kolacja serwowana jest w głównej restauracji, która wygląda naprawdę okazale, trzy piętra, ogromne patio, duże stoły, białe obrusy, świetna, bardzo sprawna obsługa (na każdy stolik przypada kelner z asystentem kelnera), a co najważniejsze naprawdę dobre jedzenie. To jedyny posiłek, na którym zamawiamy dania z karty. Codziennie mamy do wyboru spośród ośmiu przystawek, dań głównych i deserów z czego każdego dnia cztery w każdej z pozycji ulegają zmianie. Tzw. klasyki jak np. stek, czy francuska zupa cebulowa w karcie są cały czas. Rekomenduję iść za poleceniami kelnerów, za każdym razem polecali naprawdę najlepsze dania dnia.

W cenie na statku pomiędzy godzinami serwowania posiłków mamy do dyspozycji lokale o produktach delikatnie mówiąc wątpliwej jakości. Fatalne, sztuczne ciasta, hot-dogi, czy kręcone lody, które sami sobie nakładamy pozostawiają wiele do życzenia. Z nich korzystaliśmy niezwykle rzadko nie tylko ze względu na słabej jakości produkty, ale po prostu nie mieliśmy takiej potrzeby, gdyż śniadania, lunche i kolacje w zupełności nam wystarczały. Tym bardziej, że w godzinach ich serwowania możemy odwiedzać restauracje kilkukrotnie, bez limitu.

Symphony Of The Seas – gdzie kupić rejs i za co warto dopłacić?

Rejsy Symphony Of The Seas bookuje się bezpośrednio na stronie internetowej właściciela RoyalCaribean.com. System rezerwacji jest bardzo prosty i intuicyjny. Z doświadczenia wiem, że zdecydowanie najlepiej jest wszystkie opcje dodatkowe, które uważacie za niezbędne wybrać od razu przy zakupie rejsu i wyborze kabiny. Im bliżej dnia rejsu tym ceny pakietów są droższe. Uwierzcie mi i tak potem na statku większość ludzi ustawia się w kolejkach i dokupuje np. pakiet WiFi, alkohol, czy podwyższony pakiet restauracyjny. O tym co warto dokupić, a czego na pewno nie warto dokupować jest już na pewno sprawą indywidualną. Z pewnością wyrzuceniem pieniędzy w błoto jest „niebieski klucz”, który uprawnia nas np. do korzystania z atrakcji bez kolejek, jednak nie do końca wydaje mi się, że ta funkcja na statku działa odpowiednio. Tylko raz widziałem, opcję klucza, przy… zajmowaniu miejsc w teatrze, w którym i tak było sporo wolnych miejsc. Moim zdaniem nie warto również dokupować pakiet alkoholowy, który do tanich nie należy, aby móc pić alkohol na statku trzeba liczyć się z wydatkiem 74 dolarów za osobę, na dzień. Jednak jeśli myślicie, że nie kupicie pakietu, a na statku będziecie pić swój alkohol to jesteście w błędzie. Oczywiście w porcie możecie kupić alkohol, jednak będzie on zarekwirowany przed wejściem na pokład i zostanie Wam oddany ostatniego dnia rejsu przy opuszczaniu statku.

W Miami postanowiłem spełnić swoje marzenie i wyruszyć w rejs największym pasażerskim statkiem na świecie – Symphony Of…

Opublikowany przez Jakub Roskosz Poniedziałek, 23 września 2019

Ceny i płatności na statku Symphony Of The Seas

Ceny na statku są wysokie. Lampka wina to koszt ok. 50-60 pln, za lepsze drinki musimy zapłacić ok. 80 pln – 100 pln. Dlatego tak dużą popularnością cieszą się pakiety i tak naprawdę one najbardziej się opłacają. Warto pamiętać, że na statku wszędzie nawet w Starbucksie płacimy naszą imienną pokładową kartą, którą otwieramy drzwi do kajuty. Pod kartę Royal Caribean mamy podpiętą kartę kredytową, a wszystkie wydatki możemy śledzić na naszym telewizorze w kajucie. Rozwiązanie jest wygodne, bardzo bezpieczne (nikt nie operuje gotówką), jednak ma swoje minusy – wszystkie ceny kontrolowane są przez operatora i sztucznie przez niego ustalane. Statek tego typu to nie jest pływające miasto z 20 restauracjami i sklepami jakby mogło się wydawać. To bardziej pływający Disneyland z 20 restauracjami i sklepami, a to ogromna różnica. Tylko pozornie mamy wybór, przychodzi co do czego i tak każda transakcja dokonywana jest kartą Royal Caribean.

Internet WiFi na Symphony Of The Seas

To naprawdę niewiarygodne ale Royal Caribean jest jedynym operatorem na świecie, który dostarcza na swoich statkach bardzo szybki internet Voom. Oczywiście jak wszystko na statku jest… dodatkowo płatny. Do wyboru mamy dwa pakiety – podstawowy, dzięki któremu mamy dostęp do Whatsappa, maila itp. Za niego przyjdzie nam zapłacić ok. 10 dolarów za urządzenie / dzień. Jednak zapomnijmy o dodaniu zdjęcia, wysłania maila z załącznikami itp. Ja ze względu na charakter pracy zdecydowałem się wykupić pakiet najwyższy, dzięki czemu mogłem bez problemu oglądać filmiki na YT, relacjonować Wam wyjazd live na Instagramie wrzucając minutowe video do sieci i pobierać naprawdę ciężkie załączniki. Momentami internet działał naprawdę błyskawicznie. Na pewno dużo szybciej niż LTE w Polsce. Szczerze nie wiem jak to możliwe, że na środku morza karaibskiego WiFi działało tak dobrze. Ani razu nie musiałem logować się ponownie, działało płynnie z każdego miejsca na statku, nie przełączało pomiędzy WiFi i nie stwarzało absolutnie żadnych problemów. Bardzo stabilne połączenie. Koszt takiej przyjemności? 30 dolarów dziennie za 1 urządzenie. Dla mnie, osoby, która wszystkie swoje biznesy prowadzi przez Internet brak stabilnego łącza do tej pory był powodem dyskwalifikującym tego typu rejsy. Nawet podczas urlopu muszę odpisać na kilka maili i być w kontakcie z pracownikami, wspólnikami itp. Symphony tę możliwość daje i widać, że wiele osób wybiera ten statek z tego powodu. Przyznam szczerze dawno moje biuro nie było tak okazałe!

Zakwaterowanie na Symphony Of The Seas – którą kajutę wybrać?

Opcji mamy ponad 8. Jeśli Wasz budżet na to pozwoli to zdecydowanie sugerowałbym wybrać minimum największą kajutę z dużym balkonem, choć gdybym miał teraz bookować drugi raz taki sam rejs zdecydowałbym się na dużo droższy apartament (bazowo), jednak dzięki temu, że ma w cenie wiele pakietów tak naprawdę ta cena wypadłaby stosunkowo atrakcyjnie, a komfort w tak dużym apartamencie byłby zupełnie inny. Warto zwrócić uwagę, że są też kajuty z balkonami ale widokiem na alejkę wewnętrzną statku, na której jest bardzo głośno no i z naprzeciwka mamy kolejne balkony. Jeśli chcecie zaznać trochę spokoju zdecydowanie lepszym wyborem będą kabiny z widokiem na morze.

Co można robić na wyspach? Ile czasu ma się w porcie?

W zależności od trasy statek przypływa do portu wcześnie rano i wypływa pod wieczór.

Mamy zatem cały dzień na zaplanowanie dnia w porcie, na danej wyspie. Możemy atrakcje zaplanować na własną rękę lub skorzystać z bardzo bogatej oferty operatora statku, w której możecie być pewni znajduje się absolutnie wszystko to co powinno się znaleźć jeśli chodzi o listę atrakcji danej wyspy. Ile kosztują atrakcje? Oczywiście zależy od miejsca. My na Haiti dokupiliśmy za 160 dolarów opłynięcie linii brzegowej skuterem. Ja jako kierowca, Jacky pasażer, całość trwała blisko 2 godziny i naprawdę można było się wyjeździć. Na CocoCay wypożyczyliśmy sprzęt do snorklingu i nurkowaliśmy na wrak statku przy brzegu, taka zabawa kosztowała jedynie 30 dolarów.

Czy buja na pokładzie Symphony Of The Seas?

Podczas naszego 8-dniowego rejsu tylko raz można było odczuć bardzo delikatne bujanie, nie licząc kilku minut, gdy statek zbliża się do portu. Przez resztę rejsu czujemy się jak na lądzie. Statek jest niezwykle stabilny, sunie po morzu jak czołg, fale wydają się nie robić na nim wrażenia. O ile na promach i mniejszych statkach bardzo często mnie mdli, tak na Symphony nie miałem ani chwili, w której robiło mi się z tego powodu nieprzyjemnie. Oczywiście to z pewnością zależy też od trasy (morza), pory roku i indywidualnych predyspozycji.

Prywatna wyspa Royal Caribean – CocoCay

Royal Caribean jest tak ogromną i bogatą firmą, że niedawno, za ponad 2 miliardy dolarów kupiło prywatną wyspę na Bahamach, którą urządziło „na raj” i oczywiście niemal każdy rejs po morzu karaibskim teraz o nią zahacza. Skala rozmachu jest tak ogromna, że trudno opisać jak ta wyspa się prezentuje. Jest piękna, świetnie zadbana, naprawdę duża, z największą zjeżdżalnią wodną w tej części świata, mnóstwem atrakcji i bardzo nowym zapleczem. Coś jak prywatne miasto, które wypełnia się ludźmi, którzy schodzą z pokładu statków firmy… Royal Caribean.

My docelowo wybraliśmy duże wyspy, aby móc atrakcje planować na własną rękę i troszkę zwiedzić (o ile podczas jednego dnia można zwiedzić), niemniej ze względu na złe warunki zamiast Portoryko mieliśmy Cozumel, a zamiast Saint Marteen – prywatną wyspę na Bahamach Royal Caribean – Perfect Day at CocoCay, mimo, że wcześniej nie mieliśmy jej w planie.

O ile atrakcje w dużym porcie Cozumel zaplanowaliśmy sami (wynajęcie Jeepa na własną rękę i zjechanie wyspy wzdłuż i wszerz), tak wiele portów na karaibach to prywatne wyspy operatora statku gdzie i tak skazani jesteście na wszystkie atrakcje, płatne i nie z oferty operatora. Brzmi źle, a nawet początkowo rozczarowuje. Jednak musicie mi wierzyć na słowo, zarówno Labadee, jak i CocoCay to absolutnie świetne miejsca, gdzie każdy znajdzie coś dla siebie. A dzięki temu, że są to prywatne lokalizacje Royal Caribeean, na wyspach mamy również posiłki wliczone w cenę, a za dodatkowe atrakcje płacimy kartą, którą posługujemy się na statku, no i jest bezpiecznie.

Symphony of The Seas – porady, wskazówki, tipy

– Z pewnością warto dokonać check-in online, oszczędzamy wówczas mnóstwo czasu w terminalu, nie stojąc w kolejkach po boarding pass. Z mobilną kartą pokładową przechodzimy przez odprawę błyskawicznie. Jak już jesteśmy przy odprawie jest ona podobna do tej na lotnisku, jednak bagaże zostawiamy już przed wejściem do terminala. Podchodzi do nas osoba z obsługi, nakleja odpowiednie kody na torbę i tyle, bagaż czeka na Was po kilku godzinach w kajucie.

– Warto przyjść dużo wcześniej od czasu podanego na swojej karcie, my mieliśmy 14:45, a już o 11 byliśmy na pokładzie statku. Jak statek jest gotowy obsługa zaczyna na niego wpuszczać, a im szybciej tym mniejsze kolejki. Nam udało się wejść na pokład w 20 min od czasu oddania bagaży, co jest bardzo dobrym wynikiem. Podobno ok. 12:00 w porcie robią się korki na nawet 1h stania, warto jest więc przyjechać wcześniej. Zanim statek się zapełni i odpłynie mija pół dnia, a my mamy wtedy mnóstwo czasu na zwiedzanie statku (co i tak nam nie wystarczy), podziwianie pięknych widoków na Miami, czy skorzystanie z otwartych restauracji i licznych atrakcji. Kajuty są gotowe już od godziny 13:00, a wypływaliśmy z portu dopiero o 17:30.

– Idź na taras widokowy, gdy wpływasz i wypływasz z portu! Tych widoków nie zapomnisz do końca życia. Ekscytacja, gdy podczas pierwszego rejsu statek wypływa z portu w Miami jest ogromna! Najlepiej ten moment obserwować z tarasów widokowych na froncie statku (16 piętro).

– Wstawaj na wschody słońca. To nie taki problem jakby się mogło wydawać, szczególnie gdy delikatnie doskwiera nam jet-lag. Po pierwsze wschody słońca na otwartym morzu są genialne, po drugie często pokrywają się z przypłynięciem do portu i obserwowanie jak taki kolos dopływa do mikro portu np. w Haiti robi niesamowite wrażenie. Po trzecie, zaraz po wschodzie od 7:30 już są otwarte restauracje i możesz zjeść śniadanie w spokoju, przed tłumami.

– Rób wszystko na odwrót. Szybko zrozumieliśmy, że na statku trzeba robić wszystko odwrotnie od rodzin z dziećmi. Wystarczy wstać godzinę wcześniej (o wschodzie słońca statek jest pusty, nawet najlepsze punkty widokowe są całkowicie wolne), z atrakcji korzystać wieczorami, lub wcześnie przed wszystkimi, spacerować po statku podczas godzin serwowania dań. Robienie wszystkiego na odwrót sprawia, że nie ma kolejek, jest cisza i spokój. Trzeba tylko sobie umiejętnie wszystko zaplanować.

– Pobierz aplikację mobilną Royal Caribean i planuj wszystko przez nią! To niebywałe ułatwienie z którego mało osób korzysta. To przez nią bookowaliśmy stół w restauracji, dokupowaliśmy atrakcje, i dowiadywaliśmy się o pogodzie, czy godzinach wschodu i zachodu słońca.

– Obserwuj konto na TV. Dzięki temu nie zaskoczą Cię żadne wydatki jak np. Obowiązkowy napiwek, który w naszym wypadku wynosił 15 dolarów, za osobę na dzień. Dowiesz się też, czy np. ktoś nie użył Twojej karty, gdy ją zgubiłeś.

– Nie zapomnij używać filtrów do opalania. Niby banał, jednak fakt, że na górze statku bardzo wieje nie oznacza, że podczas silnego wiatru się nie opalamy. Zapamiętajcie moje słowa, wiem co mówię! Po kilku godzinach byłem spalony. Mimo, że nie sądziłem, że się opalam – nie było mi gorąco.

– Kupuj atrakcje przez Royal Caribean w ich prywatnych destynacjach. Royal Caribean w każdym z portów oferuje nam mnóstwo dodatkowych atrakcji, kilkanaście wycieczek, skutery wodne, łodzie, nurkowanie, itp. Oczywiście w prywatnych miejscach Royal Caribean jak Labadee, czy CocoCay wyjścia nie mamy (możemy też nic nie robić dodatkowego), to i tak warto wybierać przygotowane atrakcje przez operatora. Stoją na wysokim poziomie, są organizowane pod okiem profesjonalistów, podczas których obowiązuje ubezpieczenie i mamy pewność, że jakby się cokolwiek miało wydarzyć statek na nas poczeka. Organizując na własną rękę tej gwarancji nie mamy.

Symphony Of The Seas, a Titanic

Choć od czasu kiedy zatonął Titanic minęło ponad 100 lat, większość ludzi słysząc o wycieczkowcach wciąż w głowie ma jedynie Titanica. Jak więc wygląda Symphony Of The Seas w porównaniu z legendarnym Titaniciem? Jest o 20 metrów wyższy, ponad 4 krotnie więcej waży. Symphony na pokład bierze 6680 pasażerów i 2200 załogi, na Titanicu było „zaledwie” 2453 pasażerów i 885 członków załogi. Koszt zbudowania Titanica uwzględniając inflację wynosiłby na ten moment 174 mln dolarów, a Symphony Of The Seas 1.35 mld dolarów. Nic więc dziwnego, że ta wizualizacja, obrazująca jak wyglądałyby oba statki płynące jeden za drugim, którą wrzucałem na moim insta stories  (jest w wyróżnionych) cieszyła się tak ogromną popularnością. Titanic nijak się ma do aktualnie produkowanych, nowoczesnych wycieczkowców klasy Oasis.

Jak jesteśmy przy Titanicu to warto poruszyć temat bezpieczeństwa na największym statku świata. Już pierwszego dnia każdy przechodzi szkolenie, dowiaduje się gdzie jest jego strefa ewakuacyjna, itp. Statek jest też świetnie zabezpieczony na wypadek drobnych wypadków. Na terenie znajduje się centrum medyczne, a załoga czuwa nad bezpieczeństwem, zwracając uwagę na każde niebezpieczne zachowania.

Symphony Of The Seas wyposażony jest w najnowocześniejsze radary, doświadczony team, dzięki czemu decyzje podejmowane przez kapitana o zmianie kursu są błyskawiczne, wszystko dla komfortu pasażerów. Oczywiście statek wyposażony jest w mnóstwo łodzi ewakuacyjnych (oby nigdy nie musiały być użyte), a często w basenie morza karaibskiego w pobliżu płyną inne statki konkurencyjnych operatorów. Jeśli kogoś interesuje temat bezpieczeństwa bardziej polecam zagłębić się w lekturę tych tekstów na stronie operatora. Niemniej na pokładzie SOTS można czuć się naprawdę bardzo bezpiecznie.

Ciekawostki – Symphony Of The Seas

– 8 na 10 najwiekszych statków świata należy do Royal Caribean

– Symphony Of The Seas ma dwa bliźniacze statki Allure Of The Seas oraz Harmony Of The Seas

– Łączna moc wszystkich silników przekracza 100 tys. koni mechanicznych

– Statek może płynąć z prędkością 40 km/h

– Podczas dwóch wieczorów obowiązuje elegancki ubór, można się poczuć jak na Titanicu

– Kartę w najlepszej restauracji układał sam Jamie Oliver

– Na pokład statku zostajecie wpuszczenie po identyfikacji twarzy, to najnowocześniejsza kontrola paszportowa na świecie!

– Najdroższy zegarek, dostępny w butiku Hublot na statku to koszt ponad 500 tys. pln

– Podczas trwania rejsu można wykupić wycieczkę po… statku, gdzie zostaniecie oprowadzni m.in. po mostku kapitana czy maszynowni

– Każdego dnia dostajecie do swojej kabiny gazetkę informującą o atrakcjach na statku, podstawowych informacjach i wszystkim tym co powinniście wiedzieć danego dnia

– Royal Caribean ma w swojej ofercie kilkadziesiąt innych statków, w tym: Spectrum of the Seas, Ovation of the Seas, Harmony of the Seas, Anthem of the Seas, Quantum of the Seas, Allure of the Seas, Oasis of the Seas, Independence of the Seas, Liberty of the Seas, Freedom of the Seas, Jewel of the Seas, Serenade of the Seas, Mariner of the Seas, Brilliance of the Seas, Navigator of the Seas, Radiance of the Seas, Adventure of the Seas, Explorer of the Seas, Voyager of the Seas, Vision of the Seas, Enchantment of the Seas, Rhapsody of the Seas, Grandeur of the Seas, Majesty of the Seas, Empress of the Seas. Jest z czego wybierać!

Rejs wycieczkowcem, czy warto?

Z pewnością rejs statkiem ma wiele minusów. Osoby przyzwyczajone do luksusowych hoteli mogą być delikatnie rozczarowane, dlaczego? Luksus na statkach nigdy nie będzie taki jak na lądzie, z kilku względów. Projektując statki liczy się przede wszystkim bezpieczeństwo, a ono z luksusem idzie na kompromisy. Po drugie, blisko 7000 ludzi na takiej przestrzeni widać na każdym kroku. Więc jeżeli myślicie o spokoju to naprawdę warto pomyśleć o apartamentach z dostępami do mniej obleganych stref na statku. Choć sami pisaliście na Instagramie, że na moich relacjach nie jest tłoczno, to wynikało to z naprawdę dobrego zaplanowania dnia, a nie faktu, że atrakcje były nieoblegane. Relację ze statku zapisałem na moim profilu, warto ją obejrzeć jeśli rozważacie taką podróż.

Sam statek widać, że robiony jest pod amerykanów. Co za tym idzie? Wystrój, atrakcje, animacje, obsługa klienta jest na wzór amerykański. Może się to podobać, może nie, jednak uważam, że wiele miejsc jest po prostu kiczowatych i z pewnością wiele atrakcji jest zbędnych, dla mnie kompletnie niezrozumiałych. Momentami jest bardzo głośno, tłoczno, z mnóstwem rozwydrzonych dzieci i jeszcze bardziej irytujących rodziców wychowujących bezstresowo swoje pociechy. I takim sposobem będziecie świadkami sytuacji, których nigdy nie pojmiecie.

W strefie dla dorosłych często bywało gorzej niż w tej dla dzieci. Pięć różnych głośników na bluetooth, włączonych na max w jednym miejscu, w jacuzzi po 20 osób, wszędzie porozwalane drinki i obsługa, która nigdy nikomu nie zwróci uwagi.

Irytować mogą również ogromne kolejki do większości atrakcji. Zapomnijcie, aby na falę dla serferów dostać się bez kolejki. Nie dość, że czekać trzeba naprawdę długo to czas, aby móc poserfować jest naprawdę bardzo krótki. I tak o to, przez cały rejs nie pływałem ani razu i nie zjechałem na tyrolce. Po prostu czas jaki trzeba było poświęcić na stanie w kolejce był zbyt długi. Wolałem pójść pograć w kosza. Z drugiej strony podczas gdy kolejki na pół godziny stania będą do takich atrakcji jak właśnie tyrolka, czy sucha zjeżdżalnia, tak bieżnia, siłownia, a nawet boisko do kosza momentami są puste.

Ale nawet biorąc pod uwagę powyższe rejs Symphony Of The Seas uznaję za jedną z najwspanialszych przygód w moim życiu! To po prostu trzeba wpisać na bucket list i przeżyć samemu. Widoki zapierające dech w piersi, noce totalnie ciemne, podczas których nie ma zanieczyszczenia światłem (podobno w Polsce są tylko trzy takie miejsca) nie pamiętam tak niesamowicie ciemnych nocy, przyznam szczerze – robią piorunujące wrażenie. Podobnie jak poranki, gdy odsuwasz zasłonę, wychodzisz na balkon i okazuje się, że właśnie mijasz Kubę, albo zaczynacie cumować u wybrzeży Haiti i czuć w powietrzu woń rozpalonych ognisk na wzgórzach przez miejscową ludność. Codziennie jesz inne, pyszne jedzenie, czujesz się jak odkrywca. Jest pewna magia w takiej podróży.

No i jeśli szukasz efektowanego sposobu na wydanie nie małej sumy pieniędzy pokład Symphony Of The Seas może okazać się do tego idealnym miejscem.

Masz dodatkowe pytania? Nie krępuj się napisać w wiadomości prywatnej na moich social media, lub w komentarzach!

Ahoj!

Polecane
Komentarze ()
Avatar
Mateusz Biernat napisał:
Listopad 06, 2019 - 17:30 - Odpowiedz

Świetny tekst!

Jakub, rozumiem jeśli nie chcesz odpisać. Jednak byłbym wdzięczny ile wyszedł Cię sam rejs za dwie osoby? Widziałem na Instagramie relację, że było bardzo ok, i raczej korzystałeś z wielu atrakcji. Daj znać jak to wyszło z kasą?
Rewelacyjny wpis!

    Jakub Roskosz
    Jakub Roskosz napisał:
    Listopad 06, 2019 - 17:32 - Odpowiedz

    Wyszło mi za całość z atrakcjami na miejscu, wyżywieniem w portach. Za wszystko – 35 tys. pln. Za sam rejs, nie liczę noclegów w Miami i dalszego pobytu. Dzięki za miłe słowa!

Avatar
Ania napisał:
Listopad 06, 2019 - 19:45 - Odpowiedz

Świetny tekst! I rewelacyjne relacje na Instagramie! <3

    Jakub Roskosz
    Jakub Roskosz napisał:
    Listopad 06, 2019 - 20:05 - Odpowiedz

    Dzięki! Są zapisane w wyróżnionych :)

Avatar
PP13 napisał:
Listopad 06, 2019 - 19:54 - Odpowiedz

Mega!

Na ten wpis czekałem!

    Jakub Roskosz
    Jakub Roskosz napisał:
    Listopad 06, 2019 - 20:05 - Odpowiedz

    Bardzo mi miło ;)

Avatar
Marcelina napisał:
Listopad 06, 2019 - 20:04 - Odpowiedz

Bardzo dobry i rzetelny tekst. Płynęłam tym statkiem i podzielam większość opinii. Bardzo żałowałam, że nie wydałam 500 dolarów więcej na kabinę z widokiem na morze. Mam też porównanie do Norwegiana i MSC. RC jest dużo lepszy ale też niestety droższy. Argument tak szybkiego internetu też dla wielu jest istotny. Dziękuję za ten artykuł, wróciły wspomnienia!

    Jakub Roskosz
    Jakub Roskosz napisał:
    Listopad 06, 2019 - 20:06 - Odpowiedz

    Bardzo mi miło za opinię! Polecam się na przyszłość :)

Avatar
Hellokuke napisał:
Listopad 06, 2019 - 20:45 - Odpowiedz

Mega!!

    Jakub Roskosz
    Jakub Roskosz napisał:
    Listopad 07, 2019 - 10:53 - Odpowiedz

    Dzięki :)

Avatar
Kyrie napisał:
Listopad 07, 2019 - 10:57 - Odpowiedz

Super artykuł

Teraz te rejsy stają się coraz popularniejsze. Czytałem o tym, że MSC ma już w planach wybudować statek na 20 000 ludzi. Virgin Mobile też robią swój. Polecam Ci Jakub sprawdzić. Luksusowy, chyba nawet bardziej od Symphony i wstęp jedynie bez dzieci. Już można kupować bilety na dziewiczy rejs statkiem Virgin Mobile. Wygląda świetnie i bez tych wszystkich tandetnych atrakcji.

Zazdroszczę takiego rejsu!

    Jakub Roskosz
    Jakub Roskosz napisał:
    Listopad 07, 2019 - 12:56 - Odpowiedz

    Dziękuję. Słyszałem o tym MSC, pytanie, czy to nie plotka dla atencji? Co do Virgin Mobile- wpadłem na niego szukając takich statków bez dostępu dla dzieci. Wróżę ogromny sukces pomimo dużo wyższych cen w porównaniu nawet do Royal Caribean.

Avatar
Maja napisał:
Listopad 07, 2019 - 12:54 - Odpowiedz

Nic tylko zbierać pieniążki na taki rejs!

    Jakub Roskosz
    Jakub Roskosz napisał:
    Listopad 07, 2019 - 12:56 - Odpowiedz

    Powodzenia!

Skomentuj

Rules of the Blog

Do not post violating content, tags like bold, italic and underline are allowed that means HTML can be used while commenting.

Wszystkie wpisy w kategorii
06/11/2019MiamiUSA Płynąłem Symphony Of The Seas. Ile kosztuje rejs największym statkiem na świecie? Czy warto? 
04/08/2019Madryt / Tor JaramaHiszpania Toyota Supra 2019 – test w hiszpańskim słońcu
24/06/2019Lago di GardaWłochy Jezioro Garda – idealne miejsce do życia?
02/02/2019WrocławPolska Zimowa przygoda z Toyotą Hilux Hilly 
26/11/2018WarszawaPolska Wszystko z powodu wolności
04/09/2018EttlingenNiemcy Z miłości do muzyki. Wizyta w laboratorium HARMAN/JBL
09/04/2018ParyżFrancja 5 mało znanych miejsc, które warto zobaczyć w Paryżu i okolicach
31/03/2018Poligon w DrawskuPolska Toyota Land Cruiser na poligonie w Drawsku
10/09/2017RodosGrecja Moje wielkie greckie… upalanie. Wyprawa Lexusem po Rodos
30/07/2017Palma De MallorcaHiszpania 5 powodów dla których warto zaplanować wakacje na Majorce
22/04/2017GironaHiszpania Girona – bezszelestna wyprawa w głąb czasu
12/02/2017LondynWielka Brytania Wieczór w Londynie
23/01/2017KrabiTajlandia Tajlandia. 6 powodów dla których warto ją odwiedzić!
15/01/2017KrabiTajlandia Ubiór na łódkę. Sesja z Tajlandii
14/12/2016VilleretSzwajcaria Z wizytą w Villeret
31/10/2016ZurychSzwajcaria Granatowy garnitur. Klasyka elegancji
16/10/2016ParyżFrancja Czarny garnitur. Kiedy i jak nosić?
20/09/2016ParyżFrancja Dwa rzędy pod wieżą Eiffla
01/09/2016WrocławPolska Terenowa przygoda w górach
27/06/2016DenpasarBali Jak się ubrać na golfa?
15/06/2016DenpasarBali Letnia sesja na balijskiej plaży
15/03/2016GenewaSzwajcaria Najciekawsze auta z Geneva Motor Show 2016
09/03/2016GstaadSzwajcaria W alpejskim Gstaad. Sesja zdjęciowa
22/02/2016WalencjaHiszpania Moda na Priusa. Relacja z Walencji
07/12/2015ReykjavíkIslandia Islandia 2015. Efekty wyjątkowej sesji zdjęciowej
22/11/2015ReykjavíkIslandia Wizyta w islandzkiej fabryce swetrów
09/06/2015LimaPeru 5 rzeczy dla których warto zobaczyć Peru
26/10/2014WenecjaWłochy Lumia In Venice. Z wizytą w Wenecji
02/10/2014MediolanWłochy Relacja z Mediolanu

Pozostając na stronie zgadzasz się na politykę cookies Więcej informacji

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

Zamknij