Tajlandia. Dzikie plaże i tropikalne wysepki, obłędnie pyszne i tanie jedzenie, bajecznie kolorowe rafy koralowe, niedostępne szlaki górskie, starożytne świątynie i ukryte w dżungli wodospady. Możliwość medytacji, ale też zobaczenia prawdziwej walki tajskiego boksu. Każdy znajdzie tu coś dla siebie. Bo Tajlandia oferuje nieprawdopodobna wprost ilość atrakcji, a powodów dla których powinieneś ją zobaczyć jest niezliczona ilość. Ja postarałem się wybrać te, które na mnie zrobiły największe wrażenie.

Po prostu tanio

Jeden z najważniejszych plusów wakacji w Tajlandii polega na tym, że nadal jest tam niedrogo. Najwięcej zapłacimy za sam bilet lotniczy (ok. 2.5 tys. złotych, ale zdarzają się promocje). Natomiast już ceny noclegu i jedzenia… absolutnie nie nadszarpną naszego portfela. Choć oczywiście wszystko zależy od standardu jaki sobie ustalimy, jednak porównując z cenami znanymi nam z Polski niemal wszystko jest naprawdę sporo, sporo tańsze. Tajlandia to jeden z najtańszych krajów w jakich byłem pod wieloma względami.

Dla przykładu za bardzo sycące danie obiadowe, czy makaron pad thai zapłacisz 8 złotych, a za koktajl ze świeżych, tropikalnych owoców – 5 złotych. Świeży, pokrojony ananas to wydatek zaledwie dwóch złotych. Choć oczywiście ceny w okolicach 5 gwiazdkowych hoteli, czy na ich terenie mogą być ponad 10-krotnie wyższe. Dla przykładu 20 złotych kosztował kokos w baru hotelowym, 20 metrów dalej już tylko 2 złote.

W dodatku Tajlandia ma genialnie rozwiniętą bazę noclegową od ekskluzywnych hoteli po urocze chatki bez elektryczności nad brzegiem oceanu, za noc w spartańskich warunkach zapłacimy już ok. 30 zł. Mało tego… po kraju można przemieszczać się nie tylko pociągami, autobusami, samolotami, skuterami… dosłownie wszystkim. Koszta paliwa są tak niskie, że nikt na nie nie zwraca większej uwagi. W dodatku wszędzie jest naprawdę bardzo bezpiecznie! Być może właśnie z tych przyczyn Tajlandia obecnie jest najchętniej wybieranym krajem Azji na wakacje. I tu jeden minus – niestety coraz trudniej uciec od zgiełku turystów. Ja byłem przed największym sezonem, a i tak w wielu popularnych miejscach było bardzo tłoczno. Choć trzeba przyznać- im szybciej rano wyruszymy w podróż tym większa szansa na spokój i ciszę w najpiękniejszych miejscach. Gdyż ci co balują do białego rana- szybko z łóżek się nie podnoszą.

Bangkok – miasto kontrastów

Jedni nienawidzą, inni są w nim zakochani. Bangkok nigdy nie usypia i jest pełen nieprawdopodobnych wprost kontrastów. Zwykle turyści pierwsze kroki kierują na Khao San Rd, czyli do noclegowej mekki backapersów. Niektórzy wieczorem odwiedzają erotyczną dzielnicę Patpong albo wybitnie kolorową i kulinarnie zachwycającą Chinatown, gdzie serwują nieprawdopodobne wprost owoce morza. Obowiązkowymi punktem do zobaczenia są oczywiście świątynie. Do wyboru masz 400 różnych, ale jednej z nich z cała pewnością nie można ominąć. W Wat Pho zobaczysz olbrzymiego leżącego Buddę. Co potem? Warto zwiedzić Pałac Królewski (od złotych ozdób można dostać zawrotu głowy), przejechać się tuk-tukiem, zobaczyć nocą kwiatowy targ (obłędne zapachy) i zakończyć wizytę drinkiem w jednym ze sky barów, np. znajdującego się na 63. piętrze ekskluzywnego hotelu Lebua.

500 wysp i którą wybrać?

Większość turystów przyjeżdża do Tajlandii właśnie dla tych chwil. By poleniuchować na jednej z bajecznie pięknych plaż i pogapić się w lazur szmaragdowej wody. I skłamałbym, gdybym stwierdził, że powód mojego wyjazdu był inny.

Do wyboru masz więc bagatela, bo ponad 500 wysp. Mi udało się zwiedzić zaledwie kilkanaście. Większość z nich posiada swoje specjalizacje: Ko Pha-Ngan – dzikie imprezy, Ko Tao – nurkowanie, Phuket – najbardziej zatłoczony kurort, Ko Phi Phi – totalny luz i  relaks  – dlatego tę właśnie wybrałem. Wokół niej znajdują się jedne z najpiękniejszych plaż na świecie. To właśnie w tym regionie nagrywano sceny m.in. do Jamesa Bonda, a takie właśnie słowa na wstępie filmu „The Beach” (polska wersja – „Niebiańska plaża”) usłyszał Leonardo DiCaprio: „Wyobraź sobie lagunę, lagunę zamkniętą skałami, nikt o niej nie wie, nikt nie ma tam wstępu… Wyspa jest prawdziwym rajem!” . Potwierdzam, miejsce genialne! Tylko jedno uległo zmianie – po tym filmie wiedzą o nim wszyscy. Warto jest więc wybrać się tam możliwie jak najwcześniej rano!

Marsz na trekking!

Ten kraj oferuje nie tylko chillout na niebiańskich plażach. Wszystkich alternatyw dla chcących aktywnie spędzić czas, nie sposób wymienić. Większość ciekawych tras trekkingowych znajdziesz na północy kraju w okolicach Chiang Mai i Chang Rai, gdzie położone są najwyższe góry Tajlandii. Jeśli ktoś ma ochotę na spacer po dżungli, może wybrać się do jednego z parków narodowych, np. Kanchanaburi (niesamowite wodospady!). Doskonale jaskinie i warunki do pływania kajakiem są natomiast w okolicach Krabi, na zachodnim wybrzeżu nad Morzem Adamańskim. O czymś zapomniałem? Tak, na sto procent…

Na słodko? Na ostro?

Makaron pad thai, ostra zupka z mleczkiem kokosowym tom kha gai, ryby i absolutnie genialne owoce morza… Kuchnia tajska należy do najsmaczniejszych w Azji i jednej z najlepszych na świecie. Uwaga: nie należy bać się jedzenia bezpośrednio ze straganów na ulicy. Tylko w taki sposób dowiemy się, jak smakują banany w cieście sezamowym czy kurczak na patyku z grilla za kilka złotych. Warto też spróbować wszelkich możliwych egzotycznych owoców, nawet osławionych (złą sławą) durianów, które na świeżo smakują obłędnie, ale z czasem zaczynają nieprzytomnie cuchnąć. Nie sposób ich transportować i dlatego nie można ich kupić w Polsce!

Relaks, ukojenie, chillout…

Każdy turysta powinien tego spróbować. Tajowie, wracając z pracy, chętnie odwiedzają zaprzyjaźnione miejsca z masażem, przysiadają taborecikach przed fasadami domów i „masowo” fundują sobie kwadrans relaksu stóp. Dla nich to nie luksus, ale codzienna tradycja. Ale uwaga: nie ma to nic wspólnego z delikatnym głaskaniem czy przyjemnym ugniataniem. Jeśli chcesz spróbować thai massage całego ciała, pozostaniesz ubrany, a masażysta będzie używał własnych kolan, łokci oraz całego ciężaru ciała i wykonywał coś w rodzaju pasywnej jogi oraz akupresury. Ma to za zadanie rozładować napięcie mięśni, stawów i ścięgien. Tak naprawdę w każdym salonie masaż jest odrobinę inny, zaskakujący i może właśnie dlatego warto go spróbować.

To jak? Zaczynasz się już pakować?

fot. Piotr Kowalski / Jakub Roskosz
Zobacz także: