KATEGORIA
podroze
DATA WPISU
29/05/2019
MIEJSCE
Lago di Garda, Włochy
  • KATEGORIA
    podroze
  • DATA WPISU
    29/05/2019
  • MIEJSCE
    Lago di Garda, Włochy

Mój pierwszy raz na e-bike’u – jezioro Garda i Kellys Tygon 70

Takiej okazji nie mogłem zmarnować. Do raju dla fanów MTB nie wypada zabrać byle jakiego roweru. Dlatego na wyprawę nad jezioro Garda wziąłem flagowego, górskiego e-bike’a od Kellysa, czyli Tygona 70. Pytaliście o niego w komentarzach i prywatnych wiadomościach na...

Takiej okazji nie mogłem zmarnować. Do raju dla fanów MTB nie wypada zabrać byle jakiego roweru. Dlatego na wyprawę nad jezioro Garda wziąłem flagowego, górskiego e-bike’a od Kellysa, czyli Tygona 70. Pytaliście o niego w komentarzach i prywatnych wiadomościach na Facebooku i Instagramie, więc teraz przedstawiam go bliżej.

Kellys zawsze w moim sercu

Nigdy nie trzeba było przekonywać mnie dwa razy, żebym wsiadł na rower Kellysa. Od dziecka jestem oddanym fanem słowackiej marki, moim pierwszym poważnym rowerem – kupionym zresztą za pierwsze samodzielnie zarobione przeze mnie pieniądze – był crossowy Saphix, a teraz w domu mam karbonowego Hackera. Ale przyznam szczerze, że na początku do górskiego roweru z napędem elektrycznym nie byłem do końca przekonany…

Kellys Tygon 70 – ukryty elektryk

Z drugiej strony, gdyby ktoś znienacka podstawił mi Tygona 70 i powiedział “masz, przejedź się”, to pewnie na początku bym się nie zorientował, że nie wsiadam na zwykły rower. Kellys naprawdę dobrze zakamuflował akumulator i napęd swojego e-bike’a. Baterię upchnięto w ramie, więc nic nie wystaje na zewnątrz, nie plącze się między nogami i nie kradnie miejsca na bidon. A kompaktowy silnik elektryczny Shimano dobrze wkomponowano w przestrzeń pomiędzy pedałami. Całość wygląda estetycznie, a szaro-czarne malowanie nadaje Tygonowi wręcz elegancki charakter. Możecie zajechać nim do jednej z najbardziej prestiżowych winnic nad Lago di Garda i nie będzie obciachu. Co więcej, dzięki takiej solidnej i zwartej konstrukcji rower sprawia wrażenie bardzo odpornego. A to w rowerze MTB ważne niewiele mniej, niż obecność kół.

Klasyczny hardtail

Poza tym Kellys Tygon 70 nie różni się niczym od klasycznych hardtaili, czyli rowerów górskich z amortyzowanym przednim kołem. To najwyższy model w rodzinie, więc został przez producenta bardzo przyzwoicie wyposażony. Za tłumienie wstrząsów odpowiada amortyzator RockShox o skoku 120 mm, który na skalistych i kamienistych drogach wokół Gardy sprawował się bardzo dobrze, a za hamowanie tarczowe hamulce hydrauliczne Shimano z tarczami o średnicy 180 mm – ich działanie też kilka razy dobrze sprawdziłem… Szeroki wybór przełożeń daje natomiast 11-biegowa przerzutka, nowy model Shimano XT. Ponadto pod siodełkiem Tygona 70 znalazła się sztyca o 150-milimetrowym zakresie regulacji, opuszczana przy użyciu manetki.

Sekret Kellysa Tygona 70

Cała magia roweru Kellysa polega oczywiście na elektrycznym napędzie. Jego obsługa jest banalnie prosta i opanowałem ją od razu – system włącza się przy pomocy podświetlonego na niebiesko przycisku, który znajduje się na górnej rurze ramy, tuż przy kierownicy. Silnik wytwarza do 250 watów mocy i moment obrotowy sięgający 70-75 Nm, czyli niemal dwa razy większy niż w najsłabszej odmianie Fiata 126p!

Napęd Tygona 70 naprawdę potrafi dać kopa – w najmocniejszym trybie Boost pozwalał mi bez większych problemów wjechać pod naprawdę strome góry. A takich w północnych Włoszech nie brakuje. Jeśli jednak liczycie, że dzięki dodatkowej mocy uda Wam się bić kolejne rekordy prędkości, to muszę Was zmartwić – wspomaganie działa do 25 km/h, na więcej nie pozwalają przepisy. Zresztą nawet w szczytowym ustawieniu słowacki e-bike nie staje się nieokiełznaną rakietą. Owszem, napęd mocno pomaga w jeździe, ale nigdy poczujecie się, jakbyście tracili kontrolę nad rowerem.

Oprócz programu Boost dostajecie jeszcze dwa tryby wspomagania – najsłabszy Eco oraz średni Trail. Wszystkie ustawienia zmieniacie za pomocą manetki przy kierownicy. Tam też znajdziecie wyświetlacz informujący o trybie pracy i zasięgu.

E-bike z dużym zasięgiem

Energię Kellysowi zapewnia akumulator litowo-jonowy, czyli z grubsza taki, jaki znajdziecie w smartfonach, laptopach czy autach elektrycznych. Jego pojemność wynosi 17 Ah. A to w praktyce oznacza, że w najoszczędniejszym trybie Eco energii wystarczy na ponad 100 kilometrów, a kiedy włączycie najbardziej łakome ustawienie Boost, to z elektryczną asystą przejedziecie ich około 50.

Gdy bateria wreszcie się rozładuje, naładujecie ją ponownie przez wtyczkę umieszczoną w ramie, tuż nad pedałami. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by po rozładowaniu akumulatora pojechać dalej. Z wyłączonym silnikiem Tygon 70 prowadzi się jak konwencjonalny rower, a dodatkowy napęd nie stawia praktycznie żadnych oporów. Jedynym spowalniaczem może być wyższa waga, wynosząca około 22 kilogramów. Niestety, silnik elektryczny i akumulatory trochę ważą. Coś za coś.

W sam raz na wyprawę

Jak już wiecie, do e-bike’a Kellysa podchodziłem z lekkim dystansem. Przyzwyczajony do klasyki, nie za bardzo czułem ideę podpinania roweru do prądu. I choć spędziłem z Tygonem 70 kilka dni, to przekonałem się do niego… już po pierwszych minutach. To przede wszystkim dobry rower górski – prowadzi się pewnie, jest zwrotny i stabilny, tak jak przystało na MTB. Do tego mocny napęd elektryczny pozwolił mi wycisnąć z niego, mnie i świetnych górskich szlaków nad jeziorem Garda jeszcze więcej. No i wygląda świetnie!

A kiedy się wyszalałem i zaczęło mnie dopadać zmęczenie, poznałem sprzęt Kellysa z innej strony. To wygodny środek lokomocji – dzięki elektrycznemu wspomaganiu jeździ się nim łatwo, a spory zasięg Tygona pozwala przejechać dużo więcej jednego dnia, niż na konwencjonalnym rowerze. Nad Gardą, gdzie do dyspozycji macie ponad 1 000 kilometrów ścieżek rowerowych, położonych w malowniczym, ale często trudnym terenie, to świetny kompan podróży. Tym bardziej, jeśli chcecie odwiedzić jak największą liczbę winnic, restauracji, miasteczek i punktów widokowych. Zresztą Kellys Tygon 70 ma w tym przypadku jeszcze jednego asa w rękawie – pozwala na zamontowanie stałego bagażnika i zmiany roweru w prawdziwą wyprawówkę.

A więc jeśli poszukujecie uniwersalnego roweru górskiego, to moim zdaniem Kellys Tygon 70 będzie bardzo dobrym wyborem. Sprawdzi się w płaskim terenie, w czasie dojazdów do pracy, w trakcie górskich szaleństw i długich wypraw. Jestem pod wrażeniem. Czy wart jest 15 999 zł? Uważam, że tak, choć to musicie ocenić sami. Cena jest naprawdę niewygórowana jak na e-bike. Warto wybrać się do dobrego sklepu rowerowego, aby móc nawet na krótkim odcinku przetestować ten rower! Kellys Tygon 70 już jest w sprzedaży w wielu miejscach na terenie kraju. Nie powinniście mieć najmniejszego problemu, aby móc przetestować ten rower na własnej skórze.

Mieliście już okazję jeździć na e-bike’u?

fot. Aleksander Bylicki

Polecane
Komentarze ()
Avatar
Piotr Sz. napisał:
Maj 29, 2019 - 16:20 - Odpowiedz

Wspaniała maszyna! Kellys w rowerach MTB wymiatał od zawsze. Swojego mam już 7 lat i jestem bardzo zadowolony, choć nie był to najwyższy model. Taki e-bike to super opcja dla dziewczyny (nie obraź się), gdy facet naprawdę chce pojeździć po górach, w towarzystwie ukochanej. Piękne zdjęcia!

    Jakub Roskosz
    Jakub Roskosz napisał:
    Maj 29, 2019 - 19:09 - Odpowiedz

    To oczywiste, jednak uwierz mi, że frajda z jazdy jest rewelacyjna. Na męski wypad też się nadaje, zmęczysz się podobnie, a po prostu więcej zobaczysz

Avatar
Mateusz napisał:
Maj 29, 2019 - 16:22 - Odpowiedz

Jakub,

orientujesz się, gdzie we Wrocławiu mogę taki przetestować?

Pozdrawiam,
Mateusz

    Jakub Roskosz
    Jakub Roskosz napisał:
    Maj 29, 2019 - 19:08 - Odpowiedz

    Na pewno w Bergsport na Wyścigowej. Widziałem tam :)

Avatar
Tomek 658 napisał:
Maj 30, 2019 - 19:42 - Odpowiedz

To dopiero prawdziwa wyprawa. I widoki i sport. Wszystko w odpowiedniej dawce.

Czerwiec 24, 2019 - 20:06 - Odpowiedz

[…] Przeczytaj także: Mój pierwszy raz na e-bike’u – Jezioro Garda i Kellys Tygon 70 […]

Avatar
Ewerest napisał:
Lipiec 17, 2019 - 10:04 - Odpowiedz

Powiem tak, ze względu na wygląd jest super, osiągi też są super cena – i tu już nie super. Za połowę tej kwoty można kupić równie dobrze wyglądający z podobnymi osiągami rower mniej znanej firmy.

Skomentuj

Rules of the Blog

Do not post violating content, tags like bold, italic and underline are allowed that means HTML can be used while commenting.

Wszystkie wpisy w kategorii
04/08/2019Madryt / Tor JaramaHiszpania Toyota Supra 2019 – test w hiszpańskim słońcu
24/06/2019Lago di GardaWłochy Jezioro Garda – idealne miejsce do życia?
02/02/2019WrocławPolska Zimowa przygoda z Toyotą Hilux Hilly 
26/11/2018WarszawaPolska Wszystko z powodu wolności
04/09/2018EttlingenNiemcy Z miłości do muzyki. Wizyta w laboratorium HARMAN/JBL
09/04/2018ParyżFrancja 5 mało znanych miejsc, które warto zobaczyć w Paryżu i okolicach
31/03/2018Poligon w DrawskuPolska Toyota Land Cruiser na poligonie w Drawsku
10/09/2017RodosGrecja Moje wielkie greckie… upalanie. Wyprawa Lexusem po Rodos
30/07/2017Palma De MallorcaHiszpania 5 powodów dla których warto zaplanować wakacje na Majorce
22/04/2017GironaHiszpania Girona – bezszelestna wyprawa w głąb czasu
12/02/2017LondynWielka Brytania Wieczór w Londynie
23/01/2017KrabiTajlandia Tajlandia. 6 powodów dla których warto ją odwiedzić!
15/01/2017KrabiTajlandia Ubiór na łódkę. Sesja z Tajlandii
14/12/2016VilleretSzwajcaria Z wizytą w Villeret
31/10/2016ZurychSzwajcaria Granatowy garnitur. Klasyka elegancji
16/10/2016ParyżFrancja Czarny garnitur. Kiedy i jak nosić?
20/09/2016ParyżFrancja Dwa rzędy pod wieżą Eiffla
01/09/2016WrocławPolska Terenowa przygoda w górach
27/06/2016DenpasarBali Jak się ubrać na golfa?
15/06/2016DenpasarBali Letnia sesja na balijskiej plaży
15/03/2016GenewaSzwajcaria Najciekawsze auta z Geneva Motor Show 2016
09/03/2016GstaadSzwajcaria W alpejskim Gstaad. Sesja zdjęciowa
22/02/2016WalencjaHiszpania Moda na Priusa. Relacja z Walencji
07/12/2015ReykjavíkIslandia Islandia 2015. Efekty wyjątkowej sesji zdjęciowej
22/11/2015ReykjavíkIslandia Wizyta w islandzkiej fabryce swetrów
09/06/2015LimaPeru 5 rzeczy dla których warto zobaczyć Peru
26/10/2014WenecjaWłochy Lumia In Venice. Z wizytą w Wenecji
02/10/2014MediolanWłochy Relacja z Mediolanu

Pozostając na stronie zgadzasz się na politykę cookies Więcej informacji

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

Zamknij