Jak wygląda mechanizm zegarka? Z ilu składa się części? Na czym dokładnie polega jego praca? Tego i wielu innych rzeczy dowiedziałem się podczas zorganizowanego przez Omegę kursu zegarmistrzowskiego. Oczywiście w teorii wszystko wydaje się banalnie, łatwe i proste. Sądziłem, że nic nie jest w stanie mnie zaskoczyć. Myliłem się, gdy musiałem odkręcić śrubkę, której główka była mniejsza od główki szpilki! Zobaczcie sami.

Kilka tygodniu temu na zaproszenie Omegi przekonałem się jak wygląda kurs zegarmistrzowski. Dokładnie takim samym jaki przechodzą zegarmistrzowie Swatch Group na samym starcie swojej przygody z tym zawodem. Zostałem na niego zaproszony jako klient marki, po zakupie mojej nowej Omegi Globemaster, którą już prezentowałem tutaj. O tym, kto może wziąć udział  w kursie decyduje przedstawiciel marki i niestety nie ma możliwości odpłatnego wzięcia udziału w takim szkoleniu. Jest on traktowany jako usługa premium dla wybranych klientów Omegi.

Na kilka godzin przestrzeń zarezerwowana dla klientów VIP i specjalnych gości znajdująca się nad butikiem Omegi w Warszawie przy Placu Trzech Krzyży przeistoczyła się w pracownię zegarmistrzowską z prawdziwego zdarzenia. Ze stołem, specjalnymi lampami i niezbędnymi narzędziami zegarmistrza. Krótka prezentacja i można zaczynać kurs!

Na czym polega kurs zegarmistrzowski?

Kurs zegarmistrzowski to nic innego jak rozkładanie i składanie mechanizmu zegarka pod okiem wykwalifikowanego zegarmistrza. Osobą, która wprowadziła mnie w ten świat, był manager serwisu Swatch Group Poland – pan Jarosław Koziej. Niezwykle miły, sympatyczny i cierpliwy człowiek.  Korzystając z okazji zasypywałem go gradem pytań dotyczących tej niezwykłej pracy. Nie na co dzień mam przecież możliwość siedzieć ramię w ramię z osobą posiadającą taką wiedzę i doświadczenie w tematach, którymi się pasjonuję.

Na samym początku niezbędna dawka teorii. Działanie zegarka automatycznego opowiedziane w bardzo przystępny sposób. Prostymi słowami wyjaśniono skąd zegarek czerpie energię, w jaki sposób ją przekazuje dalej i jak jest ona regulowana. Na koniec krótka seria pytań i można zabierać się do pracy!

A mechanizm? Na czas szkolenia otrzymałem mechanizm Omegi 2201. Podobno mało skomplikowany, w związku z tym idealny do tego typu działań. Ciekawe, gdyż na pierwszy rzut oka wydaje się być zupełnie odwrotnie! Sytuacja wyjaśnia się po założeniu na okulary specjalnego szkła powiększającego. Powiększenie jest na tyle duże, że bez problemu możemy dostrzec i chwycić najmniejszy element mechanizmu zegarka. Minęła niespełna godzina od uwolnienia energii sprężyny, a mechanizm zostaje rozłożony do ostatniej śrubki. Wszystkie części lądują w wyznaczonym miejscu, specjalnie pogrupowane według uwag zegarmistrza.

Sytuacja znacząco się komplikuje już z pierwszymi ruchami, jakie musimy wykonać składając mechanizm. Wiele części musi się ze sobą zazębić, na co do tej pory nie zwracało się uwagi przy rozkładaniu mechanizmu. Niektóre operacje wymagają skupienia i naprawdę sporego podziału uwagi. Całość jest wynagrodzona podczas ostatniego i zarazem najtrudniejszego etapu – montażu mostka z kołem balansowym. Mi udało się to za drugim razem. Trzeba naprawdę bardzo delikatnie ruszać ręką, gdyż wszystkie drgania przekazywane są na sprężynę, której ruchy nie ułatwiają pracy. Gdy koło balansowe znajdzie się na swoim miejscu, cały mechanizm ożywa. Musicie uwierzyć, po kilku godzinach pracy taki efekt jest naprawdę piorunujący!

Zawsze marzyłem o tym, żeby złożyć mechanizm zegarka. Przyznam szczerze, że możliwość obejrzenia pod dużym powiększeniem wszystkich części tego przecież najmniej(!) skomplikowanego mechanizmu zegarka znacząco tłumaczy wysoką cenę szwajcarskich zegarków. Precyzja wykonania na żywo robi niesamowite wrażenie, dodatkowo spotęgowane po otrzymaniu certyfikatu upamiętniającego wykonanie kursu. Na sam koniec ceremonii, w towarzystwie managera butiku, wznieśliśmy toast szampanem marki Bollinger, specjalnie stworzonym na tego typu okazje dla Omegi.

Kończąc mój opis, chciałbym pochwalić obsługę w warszawskim butiku Omegi. Nie od dziś wiadomo, że na polskim rynku jest ogromny problem z ekspertami pracującymi w formie doradców w butikach zegarkowych, jak i odzieżowych. Wiem coś na ten temat również z drugiej strony – osoby odpowiedzialnej m.in. za rekrutacje do działu mody męskiej. Znalezienie pasjonatów to ogromny problem. W butiku Omegi doskonale sobie z nim poradzono. Każda osoba to fachowiec, z którym można rozmawiać godzinami na temat czasomierzy. I co najważniejsze – widać, że wiedza nie jest wyuczona i tylko dotycząca Omegi. Doradcy mają naprawdę duże pojęcie o branży i są na bieżąco z informacjami ze świata zegarków. Zakupy w takiej atmosferze to czysta przyjemność.

fot. Michał Śliwiński
Zobacz także: